Ostatnio zdarzało mi się dostawać pytania na temat opieki nad młodymi ptakami. Postanowiłem nieco przybliżyć ten temat, zwłaszcza, że nadchodzi wiosna, która jest czasem lęgu dla wielu gatunków. Każdemu z nas może zdarzyć się trafić na samotnego pisklaka – w parku, ogródku czy nawet na balkonie (mojemu koledze kawka spadła z gniazda znajdującego się w otworze wentylacyjnym). Większość z nas chciałaby pomóc takiemu zwierzakowi. Jednak zanim zabierzemy się do ratowania warto sprawdzić czy ptak faktycznie potrzebuje naszej pomocy. Trzeba wiedzieć, że niejednokrotnie młode ptaki opuszczają wcześnie gniazdo. Pomimo że lądują na ziemi lub niższych gałęziach to wciąż znajdują się pod opieką rodziców, którzy pilnują je i karmią. W takim przypadku, zabierając beztrosko pisklaka narobimy więcej szkody niż pożytku. Często nawet zbliżenie się do młodego może spowodować, że zaniepokojeni rodzice uciekną, pozostawiając pisklę na pastwę losu. Zanim zdecydujemy się na jakiekolwiek działania, należy przez jakiś czas obserwować ptaka z dalszej odległości (najlepiej z ukrycia, o ile to możliwe). Wyjątkiem jest oczywiście sytuacja, gdy wydaje nam się, że ptak jest chory,sparaliżowany lub ranny. Często można spotkać ptaki ze złamaniami, można je rozpoznać po nienaturalnie wykręconej kończynie czy obwisłym skrzydle. Urazy mechaniczne wymagają natychmiastowej interwencji weterynarza. Rannego ptaka należy zabrać do weterynarza lub centrum rehabilitacyjnego dla zwierząt. Z doświadczenia niestety wiem, że specjaliści od awifauny (czy nawet osoby kompetentne w tym zakresie) trafiają się niezwykle rzadko. Jeżeli nie mamy możliwości skonsultowania się z weterynarzem, w miejscu zamieszkania gorąco zachęcam do skontaktowania się z Ptasim Azylem w Warszawie (tel. 022-670-22-07, email azyl@zoo.waw.pl) – jest to bodajże najlepsza placówka w kraju zajmująca się ptakami, gdzie dostaniemy fachową poradę jak zaopiekować się naszym pierzastym podopiecznym. Gdy znaleziony pisklak jest zdrowy, należy umieścić go w ciepłym miejscu. Zazwyczaj wystarcza tekturowe pudełko wyłożone miękkimi szmatkami czy kawałkami ubrań usytuowane w ciepłym pomieszczeniu. Nie należy wyścielać pudła watą lub innymi łatwo rwącymi się materiałami. Pamiętajmy, że ptak powinien być przetrzymywany w bezpiecznym miejscu, w miejscu niedostępnym dla zwierząt domowych(psów czy kotów). Jedną z najważniejszych i najtrudniejszych kwestii jest żywienie młodziaków. Przede wszystkim, musimy wiedzieć, do jakiego gatunku należy znaleziony osobnik. Oprócz wspomnianej wcześniej strony internetowej Ptasiego Azylu, dobrym miejscem na uzyskanie tego typu informacji jest np. forum Przyroda (http://forum.przyroda.org/). Większości ptaków (za wyjątkiem ptaków drapieżnych i części brodzących) będziemy podawali mieszankę składającą się z następujących składników: - świeży twaróg - jajko na twardo - glukoza - w przypadku niedużych ziarnojadów można dodać trochę pokruszonego biszkoptu Nie wolno zastępować glukozy innymi cukrami takimi jak sacharozą, podobnie jak nie należy podawać ptakom żadnych wysoko przetworzonych produktów spożywczych, gdyż są dla nich szkodliwe - częstym błędem jest podawanie pisklakom chleba lub innych produktów bogatych w węglowodany. Składniki mieszamy razem (jajko i ser w podobnych ilościach. Zaleca się podawanie nieco większej ilości białka niż żółtka, do tego szczypta lub dwie glukozy). Następnie formujemy masę w małe kuleczki i tak podajemy młodemu. Bardzo prawdopodobne, że ptak nie będzie chętny do współpracy, w takim przypadku delikatnie przytrzymujemy jedną ręką głowę pisklaka a drugą ostrożnie otwieramy jego dziób podając mu karmę. Młodego poimy przegotowaną, ostudzoną wodą, podając mu po kropli używając pipety lub podobnego narzędzia. Wody nie podajemy ptakowi wprost do gardła gdyż wtedy może się zakrztusić – należy za to dać troszkę wody na czubek dzioba (wtedy pisklak odruchowo połknie krople) lub pod język. Młode ptaki karmimy kilka razy dziennie, przeważnie co około 2-3 godziny. Trochę inaczej przedstawia się sprawa z ptakami drapieżnymi, którym należy podawać drobno posiekane kurze serca albo wątróbki (oczywiście surowe). Dobrym rozwiązaniem jest podawanie im kurczaków jednodniowych, które jednak są często kłopotliwe do znalezienia w sklepach. Często, mimo naszych usilnych starań, ptaka nie uda się uratować. Niestety, śmiertelność wśród młodych osobników jest bardzo wysoka, ponieważ ich diagnoza i leczenie są wyjątkowo trudne. Niejednokrotnie już w gnieździe pisklaki zapadają na choroby albo są atakowane przez pasożyty. Ludzie często znajdują je w końcowych fazach rozwoju schorzeń, gdy na jakąkolwiek pomoc jest już za późno. Właściwie, jeżeli nie ma się w pobliżu kogoś z wystarczającą wiedzą na temat ptaków i chorób, to ciężko cokolwiek zdziałać w tych kwestiach. Osobiście uważam za dobre rozwiązanie zaopatrzenie się w tabletki przeciwko pasożytom, które podaje się gołębiom - ja nie miałem kłopotu z dostaniem ich od weterynarza. Podanie młodemu ptakowi takiego leku gdy widzimy, że jest coś z nim nie w porządku (a nie jest to uraz mechaniczny), zwiększa szanse jego przeżycia. Ponieważ tabletki są przeznaczone dla gołębi, mniejszym ptakom należy podawać jej ćwiartkę czy nawet mniejszą część, najlepiej według zaleceń weterynarza. Następny problem, który należy wziąć pod uwagę w czasie zajmowania się młodym ptakiem to fakt, że zwierzę oswoi się (mniej lub bardziej) z nami i nowym otoczeniem. Pisklak będzie postrzegał nas jako rodzica i przyzwyczai się, że nie musi szukać pożywienia, tylko będzie mu ono dostarczane przez człowieka. W konsekwencji, nawet po wypuszczeniu na wolność, ptak nie będzie się bał ludzi i może często próbować ‘prosić’ ich o pokarm (zwłaszcza, że zdolności adaptacyjne takiego osobnika będą dużo niższe niż tego wychowanego przez naturalnych rodziców). O ile z mniejszymi ptakami (np. wszelakimi ziarnojadami) nie jest to jeszcze duży kłopot, gdyż nie przywiązują się do człowieka tak mocno, to np. z krukowatymi sprawa wygląda gorzej gdyż potrafią chodzić za człowiekiem krok w krok niczym pies i strasznie trudno oduczyć ich takich zachowań. Gdy nasz młodziak jest już bardziej samodzielny (czytaj: próbuje latać) i widać, ze dobrze sobie radzi, dobrym rozwiązaniem jest trzymanie ptaka w porządnie zabezpieczonej wolierze zewnętrznej. Młody ma większą szanse ‘podpatrzeć’ zachowania innych osobników. W warunkach osiedlowych, w zależności od wielkości ptaka, można go trzymać, przynajmniej od czasu do czasu, na balkonie w dobrze zabezpieczonej klatce. Na koniec kilka słów o rzeczy, która sprawia chyba najwięcej satysfakcji – wypuszczaniu ptaka na wolność po udanym wychowaniu. Podopiecznego należy pozostawić najlepiej w spokojnym, odległym od mieszkania miejscu, gdzie nie grasuje dużo drapieżników. Ptaki najlepiej transportować w odpowiedniej wielkości kartonowym pudle, z wyciętymi otworami, które będą przepuszczać powietrze. Zarówno tą jak i inne sytuacje należy zdroworozsądkowo oceniać – czy ptak jest zdrowy, gotowy do życia na wolności i czy nie będzie szukał pożywienia u ludzi cały czas. Pamiętajmy, że może się zdarzyć, iż zwierzę nie będzie nadawało się do wypuszczenia, a w takim przypadku naszym obowiązkiem jest zająć się nim i opiekować tak długo jak to możliwe, lub dopóki nie znajdziemy miejsca lub osoby, która będzie mogła zająć się ptakiem ponieważ w zdecydowanej większości przypadków ptaki objęte są ochroną a trzymanie ich jest wbrew prawu. Orzeł